Dziecko asertywne

Na wychowanie dziecka składa się szereg elementów, które tworzą spójną całość. Nie trzeba być psychologiem, by radzić sobie wychowanie, trzeba obserwować, myśleć, kochać i co nieco wiedzieć.

Asertywność stała się modna już dobrych kilkanaście lat temu, kiedy w końcu ktoś powiedział głośno, by dbać o swoje interesy i nie dać się wykorzystywać, ale robić to w superkulturalny sposób, bez szkody dla drugiej osoby, a obopólna korzyścią. Umiejętność mówienia „nie” jest ważna w życiu, choć trudna wielu sytuacjach. Bo nie wszystkie są jednakowe i nie ma jednej recepty na wszystko.

Mówienie komuś „nie” to nie wszystko, to właściwie początek zaprezentowanie postawy, trzeba powiedzieć coś jeszcze, niezbyt się tłumaczyć, ale wyjaśnić stanowczo dlaczego. Jeśli chodzi o dzieci, to można zaobserwować dwie postawy u maluchów już w piaskownicy. Jedne nie pozwalają dotykać nawet swoich zabawek innym dzieciom, drugie patrzą bezczynnie, jak inne biorą ich zabawki. Rodzice często interweniują, by dziecko się podzieliło swoimi, by oddało cudze, ale lepiej czasem pozostawić dzieci sobie, bo nawet najmniejsze dziecko powinno doświadczyć tego, że ktoś szanuje jego własność, że może o czymś decydować i nawet jeśli robi to nieudolnie, trzeba to zaakceptować.

Dzieci większe powinny wiedzieć, że „nie” można a nawet trzeba mówić, gdy coś jest sprzeczne z moimi odczuciami, wyobrażeniami, czy oczekiwaniami. Nie można się tego wstydzić, trzeba być grzecznym i stanowczym, by inni wiedzieli, że znamy swoja wartość. Dziecko musi znać swoje potrzeby, bez tego nauka asertywności bez stratą czasu. Ludzie cenią takich, którzy są odważni i potrafią podziękować w odpowiedniej sytuacji, odmówić, przestać, wstać i powiedzieć coś głośno.

Mówienie „nie” nie musi wiązać się z poczuciem winy osoby mówiącej, wręcz nie powinno, bo to przeczy idei asertywności. Warto uczyć dziecka takiej postawy, bo na pewno nie raz w życiu mu się przydadzą: stanowczość, odmowa, bronienie swojego zdania i nieuleganie cudzym wpływom.