Nieśmiałe dziecko
Z Pewnością każdy z nas był świadkiem obu zdarzeń: kiedy spotykają się znajomi i jedno jest z dzieckiem i prosi je o coś w towarzystwie kogoś, lub ten ktoś jakoś chce się z dzieckiem skomunikować – ono albo chowa się za nogę rodzica, kryje twarz i ucieka, albo idzie w nieznane z tym kimś, pokazuje różne rzeczy, opowiada, uśmiecha się.
To dwie towarzyszące nam nam co dzień postawy: otwarta i zamknięta. Jedna zawsze dominuje, druga jest, ale recesywna. Nieśmiałość właśnie dotyka nas, gdy jesteśmy mali, ma różne podłoża i podobne przejawy. Nie jest powiedziane, że to źle gdy dziecko jest nieśmiałe, ale są sytuacje, gdy jest to niewskazane jeśli nie nauczymy już dziecka śmiałości i odwagi wewnętrznej, to w późniejszym życiu zawsze będzie miało kłopoty z tym, by się odezwać, obronić swoje zdanie, przekonać do siebie innych.
Dotychczas liczne badania prowadzone nad zjawiskiem nieśmiałości nie wskazały jednoznacznie co lub kogo powinniśmy winić za powstanie go u dziecka. Jedni przypisują to genetyce, inni złemu wychowaniu rodziców. To naturalne, że dziecko jest ciekawe świata, hałaśliwe, nieroztropne, nie ma cierpliwości i nie myśli o konsekwencjach. Dziecko natomiast wstydliwe i nieśmiałe jest cichutki, nie chce się odzywać, jeśli nie musi.
Pewien badacz z Harwardu – Gerome Cagan udowodnił, że niektóre dzieci po prostu rodzą się nieśmiała, płaczą dużo częściej, niż inne, są przewrażliwione, nadpobudliwe i lękliwe. Z czasem u około połowy dzieci zostaje to przezwyciężone i stają się śmiałe, druga połowa zostaje w tym stanie już na zawsze. Natomiast około 10 – 15% dzieci jest śmiałych, cała pozostałość to reszta populacji – ani zbyt śmiała, ani nieśmiała.
Jeśli chcemy pomóc dziecku, musimy działać, po pierwsze podnieść jego pewność siebie, samoakceptację i wiarę w siebie. To ważne, jeśli mamy przełamywać to, co zostało gdzieś tam w świadomości lub naturze niewyparte. To rodzice pierwsi powinni w dziecku wyrobić taką otwartość na świat i innych, odwagę wewnętrzną i optymizm.